Trudno komuś doradzić

Czasami znajomi przychodzą do człowieka i szukają rady, jak mają dalej prowadzić swoją drogę zawodową. Często są w impasie, bo czas płynie, a oni wciąż pracują na stanowisku, które w żaden sposób nie daje im szansy na rozwój. Mają świadomość, że jeszcze mogą wszystko zmienić, ale niedługo na radykalne decyzje będzie już za późno. Bardzo trudno jest jednak komuś doradzić, jeśli nie jest się w jego sytuacji. Ludzie mają różne priorytety. Niektórzy wolą stabilizację, inni marzą o pracy rozwijającej, chociaż pewnie nieco słabiej płatnej. Nie można ocenić, na ile ktoś woli jedno od drugiego. To on sam musi na tyle znać sam siebie, żeby wiedzieć, przy jakim zajęciu będzie szczęśliwszy. To on sam ponosi ryzyko swoich decyzji, więc nie powinien oczekiwać, że ktoś podejmie te decyzje za niego. Oczywiście, przyjaciel jest od tego, żeby wysłuchać i czasem coś dopowiedzieć. Można omówić wszystkie plusy i minusy decyzji o zmianie pracy, nawet pomóc w zrobieniu listy zalet i wad tego pomysłu. Nie należy jednak za bardzo naciskać, bo jeśli coś się nie powiedzie, to znajomi mogą mieć żal za słabe porady. Wtedy oni mogą stracić dobrą pracę, a niefortunny doradca może stracić fajnych przyjaciół. Najlepiej pomagać subtelnie i nie narzucać komuś swojego zdania na temat wybranej ścieżki rozwoju zawodowego.

Trudności z mobilnością

Jedną z przeszkód w znalezieniu pracy przez młodych ludzi jest brak mobilności. Z reguły nawet osoby, które nie mają dużych rodzinnych zobowiązań, nie decydują się na szukanie zatrudnienia daleko od rodzinnych stron. Przez to tracą oferty swoich marzeń. Wydawałoby się, że młodzi będą odważniejsi i przeprowadzka nie będzie ich dużo kosztować. Zwłaszcza, że niektórzy pracodawcy są gotowi wynająć dla jakiegoś specjalisty mieszkanie, żeby tylko zgodził się pracować w danej firmie. A jednak jest jakaś psychologiczna bariera w kwestii przenoszenia się za pracą. Co ciekawe, dotyczy to głównie przemieszczania się w granicach Polski, bo przecież Polacy nie mają specjalnych oporów przed wyjazdem za granicę. Może chodzi o różnicę w zarobkach i o myślenie, że za granicą są przecież na trochę, aż się czegoś dorobią i dumnie wrócą w rodzinne strony. Paradoksalnie przemieszczenie się w inne rejony kraju wydaje się bardziej definitywne niż wyjazd do obcego państwa. Trzeba chyba jednak nastawić się na zmianę mentalności i na zwiększenie własnej gotowości do przeprowadzki. O pracę coraz trudniej, trzeba więc być coraz bardziej gotowym do poświęceń, żeby ją znaleźć. Skoro szukają kogoś o danych kompetencjach w innym mieście, to może warto spróbować. Nowe miejsce może okazać się nawet lepsze od starego.

Paradoks rynku pracy

Coraz więcej mówi się zarówno o braku pracy, jak i o braku odpowiednich kandydatów do pracy. Może się to wydawać sprzeczne, ale właśnie tak przedstawia się współczesny polski rynek pracy. Kandydaci narzekają, że nie mają gdzie pracować lub że oferuje się im śmieszne wynagrodzenie. Pracodawcy narzekają, bo mają nieobsadzone stanowiska, ale nie mogą znaleźć na nie kompetentnych podwładnych. Prawdopodobnie prawda leży gdzieś pośrodku. Faktycznie płaca na wielu stanowiskach jest żenująco niska, jednak z reguły dotyczy to początków zajmowania się danymi zadaniami. Po jakimś czasie można dostać podwyżkę albo lepszą posadę. Tymczasem absolwenci oczekują, że od razu dostaną wysoką pensję. Z kolei narzekania pracodawców często wynikają z tego, że szefowie mają nierealistycznie wysokie oczekiwania wobec kandydatów. Myślą, że zgłoszą się osoby równocześnie świetnie wykształcone i z bogatym doświadczeniem zawodowym, co bardzo trudno osiągnąć. Oczekują znajomości kilku języków obcych i ciągłej dyspozycyjności. Jedyną metodą, żeby pracodawcy i kandydaci mogli się porozumieć, jest zdecydowane obniżenie oczekiwań obu stron. Kandydaci powinni na początek zadowolić się nieco słabszymi warunkami pracy. A pracodawcy – nieco słabszymi pracownikami. Z czasem i pensje, i kompetencje na pewno się poprawią.

Nic na stałe

W dzisiejszych czasach nie można się już nastawiać tylko na to, że będzie się miało stałą pracę, tę samą od studiów aż do emerytury. Okres, kiedy ludzie przez całe życie nie tylko nie zmieniali zawodu, ale też nie przemieszczali się nawet do innego pokoju, bo ich biuro wciąż pozostawało w tym samym miejscu, minął bezpowrotnie. Osoby, które dziś wkraczają na rynek pracy, muszą liczyć się z tym, że przekwalifikują się w życiu nawet kilka razy. Czasem będą to zmiany radykalne, na przykład całkowita zmiana zawodu, a czasem tylko uzupełnienie wykształcenia, jednak różnica dotyczy tylko stopnia nieuniknionych zmian. Nie będzie można stać w miejscu i robić tego samego codziennie aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Świat za szybko się zmienia, żeby wiedza i fach zdobyte w wieku dwudziestu czy trzydziestu lat mogły wystarczyć już na zawsze. Trzeba będzie sprostać takim wyzwaniom, o których myśl dziś nawet nikomu jeszcze nie zaświtała. Trzeba będzie się rozwijać albo oddać miejsce osobom bardziej kompetentnych i otwartym na wszelkie zmiany wynikające z postępu. To może się wydawać bezlitosne, ale młodym, którzy wychowywani będą już w takiej świadomości, wyda się pewnie zupełnie oczywiste – tak jak ich dziadkom oczywiste wydawało się zachowanie tej samej pozycji zawodowej przez całe życie.

Korporacja nie jest zła

Media coraz częściej starają się przedstawić pracę w korporacji jako najgorszy los, jaki może spotkać absolwent studiów. Tymczasem trzeba brać pod uwagę nie tylko minusy, ale też zalety takiego zajęcia. To prawda, że praca w korporacji często wiąże się z intensywnym wykonywaniem mało rozwijających zadań. Poza tym praca z ludźmi szybko może prowadzić do wypalenia, a świadomość, że nie realizuje się własnych zainteresowań i potencjału, który się ma, może prowadzić do frustracji. Jednak praca w korporacji to także stałe dochody, które są znacznie wyższe niż w mniejszych przedsiębiorstwach oraz w budżetowych placówkach. Poza tym ma się jasną sytuację na temat stawek i godzin pracy. Dodatkowo można dostać liczne benefity, takie jak opieka zdrowotna, darmowe kursy językowe czy wiele godzin bezpłatnego korzystania z siłowni lub basenu. Nie należy więc z góry potępiać pracy w korporacji. Po prostu powinny tam trafiać osoby o konkretnych priorytetach. Jeżeli ktoś chce tylko zarabiać, a nie zależy mu na realizowaniu swoich pasji i na zmienianiu świata, to dlaczego miałby nie skorzystać z tego rodzaju szansy. Jeśli jednak ktoś chce działać, zmieniać świat, pomagać ludziom, to korporacja nie jest miejscem dla niego. Wtedy powinien spróbować poszukać innych opcji, dopasowanych do jego temperamentu.

Czas na zmiany

Po paru miesiącach pracy na danym stanowisku często przychodzi człowiekowi myśl, że nadszedł czas na zmianę. Taki pracownik dochodzi do wniosku, że jeśli teraz nie zmieni kariery zawodowej, to potem będzie już na to za późno. Wiadomo, że niektóre pomysły najlepiej zrealizować w młodości, kiedy jest się elastycznym, nie ma się rodzinnych zobowiązań i jeszcze jest czas na próbowanie nowych rzeczy. Jeśli nie wyjdzie, to wciąż można wybierać nowe opcje, aż znajdzie się coś dla siebie. Dużo osób, chociaż mają myśli o zmianach, nie decyduje się jednak na działanie. Część z nich podejmuje słuszną decyzję, rezygnując z tego rodzaju marzeń, bo prawdopodobnie nie sprawdziliby się w czymś innym. Ale są ludzie, którzy potem przez całe życie żałują, że nie próbowali ryzykować. Praca to przecież spora część życia, więc tkwienie przy jakimś zajęciu, które nie daje satysfakcji, naprawdę może doprowadzić do frustracji. Mało co tak frustruje jak marnowanie swojego potencjału i wykonywanie zajęcia, które się człowiekowi nie podoba. Nawet największe pieniądze nie cieszą, kiedy człowiek przez pracę traci całą radość życia i zainteresowanie samorozwojem. Pieniądze i stabilizacja to ważne plusy pozostania na dotychczasowym stanowisku, ale nie warto dać się urzec jedynie względom finansów i bezpieczeństwa.

Początki są trudne

Nikt nie jest od razu ekspertem. Tę zasadę należy sobie powtarzać, gdy zaczyna się nową pracę. W przeciwnym razie łatwo byłoby wpaść w depresję przy pierwszej pomyłce. To oczywiste, że na początku muszą się pojawić trudności. Nie ma sensu porównywanie się z ludźmi, którzy w danym przedsiębiorstwie pracują od wiele lat, znają to miejsce jak własną kieszeń i umieją tę wiedzę wykorzystywać. Nawet najlepsi fachowcy z dużym wykształceniem i doświadczeniem wyniesionym z innych firm potrzebują czasu, żeby przyuczyć się do danego stanowiska w tym konkretnym biznesie. Początki należy więc traktować jeszcze jako ten moment, kiedy człowiek ma prawdo do popełniania błędów. Powinien jednak umieć się do nich przyznać i na każdym z nich czegoś się nauczyć. Można wybaczyć jednorazową pomyłkę komuś początkującemu, ale trudno, żeby z równym pobłażaniem traktowana była kolejna taka sama wpadka. Każdy błąd jest szansą opanowania jakiejś nowej umiejętności. Pracodawcy cenią osoby, które szybko się uczą i nie próbują obarczyć odpowiedzialnością współpracowników. Dobrzy szefowie pamiętają też, że sami kiedyś nie wiedzieli do końca, na czym ta praca polega, więc do wszystkiego powoli dochodzili ze wsparciem osób bardziej doświadczonych. Nikt nie stał się fachowcem od samego przyjścia pierwszego dnia do pracy.

Wykazać się zaangażowaniem

Młodzi ludzie w swojej pierwszej pracy nie mają łatwo. Wszyscy patrzą im na ręce, czekając na potknięcie niedoświadczonego pracownika. Poza tym często to właśnie młodzi dostają najgorsze zadania, do których starsi nie chcą się zniżać. To prawda, że trudno oczekiwać od świeżo zatrudnionego absolwenta szkoły czy uniwersytetu, że będzie sobie od razu radził lepiej od doświadczonych kolegów. Taki młody pracownik może jednak zjednać sobie szefa i współpracowników czym innym. Jeżeli wykaże się entuzjazmem i zaangażowaniem, to szybko uzupełni braki. Wystarczy chęć do nauki, pomysłowość i otwarty umysł, żeby stopniowo nadrabiać zaległości. Poza tym z człowiekiem miłym, pomocnym i pozytywnie nastawionym do świata zawsze pracuje się przyjemniej niż z ponurym i narzekającym kolegą. Czasami wystarczy więc się nie poddawać i pokazać współpracownikom swoje zalety oraz chęć do poprawiania własnych osiągnięć. Warto też pokazać, że człowiek liczy się z radami starszych, a własne rewolucyjne pomysły stara się z nimi konsultować. Wtedy jest szansa, że szybciej opanuje się różne zadania, pomoc kogoś doświadczonego może się bowiem okazać naprawdę nieoceniona. Najgorsze jest udawanie, że jest się najmądrzejszym. I wstyd przed pytaniem o radę, co niejednokrotnie prowadzić może do złego wykonywania obowiązków.

Szukanie przez portale

Kiedy kończy się szkołę i podejmuje jedną z pierwszych naprawdę dojrzałych decyzji, czyli decyzję o zaczęciu pracy zawodowej, to jest już całkiem dużo. Grunt to chcieć pracować, a nie tkwić na garnuszku u rodziców przez lata po skończeniu edukacji. Jednak decyzja to dopiero pierwszy etap, bo praca przecież nie leży na ulicy. Trzeba wiedzieć, gdzie i jak jej szukać. Współcześnie najlepszą opcją wydają się poświęcone pracy portale internetowe, trzeba jednak dobrze wybrać. Nie wszystkie są zaufane do tego samego stopnia, a przecież na tego typu stronach udostępnia się wiele osobistych informacji na swój temat. Ważne, żeby dane udostępniane były jedynie – za odpowiednią zgodą kandydata – pracodawcom, u których chciałoby się znaleźć pracę. Poza tym warto znaleźć portal, który nie tyle ma najwięcej ofert ogólnie, ale najwięcej w ramach danego miejsca zamieszkania i danej branży. Niektóre strony są bowiem bliżej związane z biznesem opartym na konkretnych dyscyplinach, a inne mają szerszy zakres ofert. Przede wszystkich zaś należy perfekcyjnie przygotować życiorys zawodowy, bo to on znajdzie się na stronie i będzie stanowił jedyną wizytówkę kandydata. Odkąd pierwsza selekcja kandydatów na każde stanowisko odbywa się wyłącznie przez Internet, wzrosło znaczenie tego, jak opracuje się dokumenty.

Staż stażowi nierówny

Młody człowiek, który nie ma jeszcze żadnego doświadczenia, musi bardzo uważać, kiedy szuka swojej pierwszej pracy. Nie orientuje się przecież w różnych wpisanych w ogłoszenia haczykach i bardzo łatwo może zaangażować się w taką pracę, za którą z jakichś powodów nikt mu nie zapłaci. Czasami taka oferta wygląda na płatny staż, ale okazuje się, że to jedynie bezpłatny okres próbny, po którym pracodawca wprawdzie może, ale wcale nie musi zatrudnić stażysty. Nie ma nic dziwnego w tym, że przedsiębiorca najpierw chce sprawdzić pracownika, ale należy zorientować się, jakie jest prawdopodobieństwo, że po kilku tygodniach czy nawet miesiącach pracy dostanie się umowę. Jeżeli dany pracodawca ma przykry i podejrzany zwyczaj wymieniania stażystów pod byle pretekstem, żeby wcale nie płacić za wykonanie pewnych określonych zadań, to nie warto tracić sił i czasu na walkę o etat, którego tak naprawdę nie ma w planach. Jeśli jednak nieoficjalnie mówi się wśród pracowników o tym, że w tej firmie warto dać z siebie bardzo dużo, bo potem można liczyć na naprawdę dobre warunki zatrudnienia, to trzeba powstrzymać się od ciągłe narzekania na kryzys i los młodego pokolenia. Bez pracy nie ma kołaczy. Warto więc zacisnąć zęby i jak najlepiej wykonywać zlecone obowiązki, skoro jest perspektywa na przyszłość.